Jaskółka powstała trochę przypadkiem. Jest rok 2018.
Ja, Karolina, pracuję wtedy w prawie rodzinnym.
Moja codzienność to rozwody, mediacje i trudne emocje.
Pewnego dnia na prawniczej grupie trafiam na zdjęcie świecy DIY.
Koleżanka prawniczka dostała ją od klientki w ramach podziękowania. Zapach? Papierów rozwodowych.
Pomyślałam wtedy: zapach, który opowiada historię. Świeca zrobiona ręcznie. Czemu nie spróbować?
I tak Jaskółka zaczęła się - dosłownie - na kuchennym blacie. By wkrótce stać się częścią codzienności tylu osób!

Powstawały pierwsze prototypy świec, moodboardy i pomysły na identyfikację wizualną.
Zaczęłam układać w głowie wizję marki, która nie dotyczyła wyłącznie zapachu. Miała romantyzować codzienność.

Od początku jednak wiedziałam, że to nie będą świece z kuchni.
Jaskółka miała być luksusowym rzemiosłem, ale odpowiedzialnym.
Dlatego za pięknymi zapachami stoją lata testów, współpraca z biotechnologiem.
Ogrom pracy nad tym, żeby nasze produkty były dopracowane nie tylko wizualnie, ale też jakościowo.

Po kilku latach byłam gotowa rzucić prawo dla świec. Wynajęłam lokal (dziś cały budynek!) niedaleko morza.
Wtedy do mojego zespołu dołączyła dziś już kilkuletnia Jaśminka i teraz dzielę czas pomiędzy dwa skarby - Jaskółkę i córeczkę.

Mam takie pragnienie, żebyś otaczając się naszymi zapachami, poczuła się trochę jak w filmie lub podróży w czasie.
Zapach naprawdę potrafi zmienić scenografię rzeczywistości!

Nasze zapachy kreujemy zgodnie ze sztuką perfumeryjną - warstwowo.
Są złożone, wielowymiarowe, dzięki temu wiernie oddają miejsca, epoki, emocje.
Tej nostalgii towrzyszą retro opakowania i irys, który - obok jaskółki - stał się naszym symbolem!

Zostań z nami na dłużej.
A może i na zawsze?